trzeba się zatem ratować - rzuciłem sobie koła ratunkowe... żeby tylko nie poszły na dno...
po piętnastu latach wróciłem na treningi tai chi... trochę nieswojo... sala gimnastyczna to przestrzeń, w której nie czuję się bezpiecznie... onieśmiela...
przecież z daleka widać, że przez piętnaście lat nie zrobiłem ani jednego zbędnego ruchu...
sylwetka mi się sponiewierała...
ech...
czuję mimo wszystko smak zwycięstwa - w moim stanie stawić się na sali gimnastycznej to wyczyn godny... jeszcze parę tygodni temu nie wierzyłem w swoją przyszłość!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz