czwartek, 17 marca 2016

larum grają!

trzeba się zatem ratować - rzuciłem sobie koła ratunkowe... żeby tylko nie poszły na dno...

po piętnastu latach wróciłem na treningi tai chi... trochę nieswojo... sala gimnastyczna to przestrzeń, w której nie czuję się bezpiecznie... onieśmiela...
przecież z daleka widać, że przez piętnaście lat nie zrobiłem ani jednego zbędnego ruchu...
sylwetka mi się sponiewierała...
ech...
czuję mimo wszystko smak zwycięstwa - w moim stanie stawić się na sali gimnastycznej to wyczyn godny... jeszcze parę tygodni temu nie wierzyłem w swoją przyszłość!

środa, 16 marca 2016

powaga


dotarła do mnie powaga sytuacji - mój organizm zwrócił się przeciwko sobie!
mam całą listę chorób autoimmunologicznych...
autoimmunologicznych

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-odpornosciowy/choroby-autoimmunologiczne-gdy-atakuje-nas-uklad-immunologiczny_34959.html
chorób autoimmunologicznych

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-odpornosciowy/choroby-autoimmunologiczne-gdy-atakuje-nas-uklad-immunologiczny_34959.html
chorób autoimmunologicznych

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-odpornosciowy/choroby-autoimmunologiczne-gdy-atakuje-nas-uklad-immunologiczny_34959.html

poniedziałek, 14 marca 2016

sub specie aeternitatis...

...z punktu widzenia wieczności (Spinoza)

umiemy żyć tylko wtedy, gdy patrzymy w przyszłość - to specyfika ludzkiej egzystencji...
w chwili utraty odwagi i nadziei... skazani jesteśmy... przeczuwam kłopoty!

pojawiająca się w wyniku ekstremalnych warunków życia lub choroby (depresji!) utrata wiary w przyszłość katastrofalnie wpływa na odporność organizmu... wszystkie możliwe czy przyczajone infekcje atakują  z podwójną siłą... bardzo często prowadząc do finiszu... (łacińskie finis tłumaczy się jako koniec, granica, śmierć... ale również CEL)...
umiera się wtedy na zapalenie płuc... ale tak naprawdę w wyniku utraty wiary w przyszłość...

gdy egzystencja nabiera cech tymczasowości (charakterystyczne dla więźniów, bezrobotnych, chorych...) występują:
zaburzenia poczucia czasu (tydzień jest krótszy niż dzień)...
pogrążenie w retrospektywnych rozważaniach...
odrealnienie teraźniejszości...

...instynktowne wyznaczanie sobie kolejnych małych celów jest ostatnią deską ratunku dla organizmu...

...

...

... a tak sobie myślę, że w takim wypadku wiara (głęboka!) w życie wieczne byłaby rozwiązaniem WSZYSTKICH! problemów świata doczesnego!





* powyższe: moja praca z tekstem wyczytanym... u Frankla (wszelkie podobieństwo do osób i wydarzeń jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone)...

piątek, 4 marca 2016

wyłącznik tatusia...

dzisiaj usunąłem Guza...
za dwa tygodnie będziemy wiedzieli czy to jest (był) aktor pierwszo czy drugoplanowy...czy statysta..
moje dzieci zaobserwowały Guza już dawno, lecz całkiem niedawno zaczęły go obgadywać...
 - Tatusiu co to jest?
 - To wyłącznik - odpowiadam - Jeśli tu naciśniesz to wyłączysz tatusia, a gdy naciśniesz jeszcze raz to tatuś się włączy.
Mojej młodszej córci robią się ogromne oczy. Przygląda mi się intensywnie, ale nie ma odwagi wypróbowania mechanizmu sterującego tatusiem. Starsza, cwana, z uśmieszkiem (nie uśmiechem!) naciska. W tym momencie padam bezwładnie na łóżko. Natychmiast rzucają się obydwie aby włączyć tatusia. Naciskają i tatuś otwiera oczy. Pełnia szczęścia - wszyscy śmiejemy się i podskakujemy z radości. Działa, działa, działa...
Będą niepocieszone, że już nie będzie guzika dezaktywującego tatusia.

...skoro już nie można mnie wyłączyć to...???