środa, 27 sierpnia 2025

tapeta

 módl się

szyderco

choćby do wierzby

patronki płaczących

nie narzekaj

że nie masz odpowiedzi

tapeta w różyczki

odkleja się

i zwija z powrotem w rolkę


poniedziałek, 11 sierpnia 2025

są zakochania

 są zakochania

w których jest miejsce

na za i przeciw

są też takie

które często 

kończą się śmiercią

niedziela, 10 sierpnia 2025

życie wieczne

 żeby mieć mocną wiarę w życie wieczne

dużo lżej byłoby czekać

podobno wyciąg z róży jerychońskiej (suplement diety)

przymnaża wiary


pewien zakonnik brał udział w tragicznym wypadku drogowym, przeżył jakby cudem, zwierzył się swoim współbraciom - gdyby nie łaska Boża już dzisiaj mógłbym być w niebie

niedziela, 20 lipca 2025

wyrwane z kontekstu - RUCH NN

 wyrwane z kontekstu


- Jest Pan jednym z liderów skrajnie prawicowej organizacji w Polsce?

- No wie Pani, może nie liderem, ale na pewno jednym z bardziej zaangażowanych. Staram się być obecnym na wszystkich większych demonstracjach w Polsce. Wolałbym, aby Pani nazywała nas ruchem nacjonalistyczno-narodowym.

- A czy to nie jest masło maślane?

- Słucham?

- Nieważne. Proszę nam powiedzieć parę słów o ideach, o ideach waszego ruchu.

- Głównym hasłem naszego ruchu jest: Polska dla Polaków!!! My wyraźnie widzimy jakim zagrożeniem dla naszego państwa jest ciągły napływ imigrantów.

- W jaki sposób wyrażacie swoje opinie?

- Głównie to demonstracje. Dla mnie jest to czasem trudne, ale staram się być. Jeśli nie mogę to wspomagam przez internet.

- Dlaczego trudne?

- Ponieważ nie mieszkam obecnie w kraju.

- Może nam Pan powiedzieć, gdzie Pan mieszka?

- Oczywiście. Od ośmiu lat mieszkam w Norwegii. Na wózku, no wózku widłowym jeżdżę.

sobota, 28 czerwca 2025

chrypliwy

miał taki szorstki głos

niski

chrypliwy

pamiętam

bałem się go potajemnie

zwracał na siebie uwagę 

najpierw tym głosem

dochodził szybciej niż światło 

rozbrzmiewał z ciszy jak rdza

ten głos chrapliwy był zapowiedzią rychłej śmierci

nadeszła

szybciej niż światło


poniedziałek, 9 czerwca 2025

 mówią

że gdy ogień czegoś dotknie

to zamienia się to w ogień

tak mówią

gdy tylko usłyszałem tę figurę

zacząłem kompulsywnie przytulać wszystkich 

i dotykać wszystkiego

od wody byłem w połowie wodą

od ludzi byłem w połowie człowiekiem

ech dotykać!

żeby się bardziej wszystkim stać!

chciałem najwięcej mieć w sobie

chciałem najwięcej zostawić tu 

dotykać jak ociemniały żebrak

aż do osmozy

która jest procesem

"w którym cząsteczki jednej substancji wędrują przez strukturę ciała stałego, mieszając się z cząsteczkami tej substancji"


(cytat za AI)


niedziela, 8 czerwca 2025

ofiara

 ofiara złożona

z mojego ciała

nie została przyjęta

dotknąłem Boga

aby stać się Bogiem

niestety nic się nie wydarzyło

nie doznałem objawienia

nie poczułem pocieszenia

nie wspominając o uzdrowieniu

żadnego zysku

żadnego kroku w przód

nie zdążyłem nawet wyskrobać

"tu byłem"

wtorek, 20 maja 2025

mój kot dzisiaj zjeżył się

typowe kocie borderline

pójdziesz na spacer - mówię - pod warunkiem 

że w szelkach

wpadł w szał 

kot w szelkach to jest dopiero borderline!

krzyczał

borderline jak uskok San Andreas!

to jest jak w szortach w zimie!

jak on stary i bogaty a ona młoda i piękna!

zdefiniował sytuację graniczną

jako napięcie towarzyszące sąsiadującym ze sobą 

odmiennym rzeczywistościom

jak kicz! - wysyczał na koniec

z płonącymi na zielono tęczówkami

zawahał mi się nastrój

znów wszystko poplątał

czego mogłem spodziewać się po wychowanku kociej kawiarni

sobota, 26 kwietnia 2025

Pora na pora.

        Pora na pora. Wiosna już rozsiadła się jak kwoka na kurczętach. Pojechałem więc do miasta na targ, żeby kupić nasiona i  sadzonki. Wybrałem panią na straganie a właściwie to wybrałem jej pory, o może to ona mnie wybrała. Patrzyła bowiem na mnie uporczywie i jakby mnie zachęcała uśmiechem ladacznicy. Pani była wysoka, dobrze zbudowana i dumnie nosiła bujny wąs kawalerzysty. Pozdrowiłem ją tradycyjnym:

- Po ile ma pani pory?

- 50 groszy - powiedziała, a ja usłyszałem sakramentalne tak. 

        Pani wybiera sadzonki ze skrzynki, liczy i układa je w papierowej torebce. Przyglądam się uważnie, żeby mi jakiejś połamanej czy brzydkiej sadzonki nie wcisnęła.

- Co się pan atak gapi? Wybieram najładniejsze. U mnie wszystkie ładne. A poza tym to nigdy nie wiadomo co z takiej brzydkiej sadzonki wyrośnie. Czasami sadzonka brzydka, a wyrośnie duża i piękna.

- A wie pani, że jak byłem mały, to też byłem bardzo brzydki? -  puszczam do niej oko i mój szelmowski uśmiech na dodatek.

Pani popatrzyła na mnie chłodno i powiedziała:

- I dalej jest pan brzydki.


wtorek, 22 kwietnia 2025

wyrwane z kontekstu - zmarł

w y r w a n e  z  k o n t e k s t u


- jutro jadę na pogrzeb

- kogo?

- aaa ojca takiego dyrektora 

- to zmarł?

- zmarł

poniedziałek, 14 kwietnia 2025

wyrwane z kontekstu

wyrwane z kontekstu 

(wyrwane z kontekstu - to teksty autentyczne, które słyszałem, bądź czytałem i zadziwił mnie świat po raz enty, cytowane z pamięci, nie podaję autora, by nikogo nie piętnować)


...

kochane!

zebrało się nas tu dzisiaj dziesięć tysięcy!

czujecie tę siłę?

kochane!

przepraszam to nic to wzruszenie

słuchajcie!

mam najnowsze dane!

do dnia wczorajszego dokonaliśmy sto czterdzieści tysięcy aborcji!

czujecie to?

dokonało się!

dzięki ciężkiej pracy naszych aktywistek

dziewczyny!

podziękujmy im!

ale

co najważniejsze

dzięki wam wszystkim!

zróbcie hałas!





...

nie wydaje mi się 

panie redaktorze

żeby to było normalne 

w czterdziestomilionowym kraju

sformułuję problem może w ten sposób

dlaczego

powtarzam dlaczego

w Panu Kleksie nie ma w ogóle dziewczynek?

proszę pozwolić mi dokończyć

ja mam swoją interpretację

zawarłem ją nawet w mojej ostatniej książce

kluczowe wydaje się 

żydowskie pochodzenie autora


sobota, 12 kwietnia 2025

ani słowa!

 ...

ani słowa!

nie pamiętam

wszystkie słowa wyszły  

by czarować dziewczęta

wyschły

gdym był częścią tej siły która...

chyba jednak dobra pragnąc...

ma pan słuszność

w idealnym świecie 

dziewczęta są mniej pruderyjne

proszę?

a tak

jeszcze mniej pruderyjne


                    (Leszek Wawrzaszek - fragmenty)

wtorek, 18 marca 2025

Stoner - John Williams

 To dopiero moja czwarta recenzja, a czytam sporo (odkąd dotarło do mnie, że mogę nie zdążyć...).


Czyli właściwie już zachęciłem...

Dodam jeszcze, że jeśli ktoś szuka tutaj wartkiej akcji, to nie znajdzie. Zaskakujących meandrów fabuły nie ma. Dramatycznych motywów mało. W napięciu nie trzyma (nie byłem nawet ciekawy co na następnej stronie). Oderwać się od niej łatwo. Właściwie to ani strasznie, ani śmiesznie. Książka napisana jest językiem bez kwiecistych porównań i bez poetyckich przenośni. Tła historycznego, obyczajowego, fantastycznego czy futurologicznego nie zarysowana - okoliczności są szare lub bezbarwne. Pięknych opisów przyrody (a nawet opisów pięknej przyrody) nie ma. Pogłębionych portretów psychologicznych nie ma. Bohaterów lubić się nie da. Miłość? - to skomplikowane i czyżby na marginesie. Zakończenie banalne i przewidywalne.

No i nie wiem w końcu, dlaczego tak mi się ta historia wwierciła głęboko w mózg, wbiła, zryła i o-szo-ło-mio-ne-go zostawiła??

Dla tego (już bez śmiania) polecam gorąco, serdecznie, bardzo polecam!!

sobota, 4 stycznia 2025



Dlaczego nie jeden do jednego?


Tak się złożyło nieprzypadkowo, że przeczytałem książkę... pt. "Carol" Patricii Highsmith, słuchając muzyki Eugène Ysaÿe'ego. W muzyce było dużo wolnego miejsca, była dobrze napowietrzona i w książce były luki. Początkowo mi to przeszkadzało. Postacie powieści zbudowane niedbale, bez opisu, kontekst niejasny. Akcja się rwie, scenariusz pokraczny. I te ciągłe niedomówienia... Prawie nie ma na czym budować fabuły... Czasami ciężko się czytało. Wszystkie te trudności złożyłem na karb młodości autorki. Ale nie! Patricia jest po prostu niedoceniona. Do dzisiaj, już kilka książek dalej, nie mogę zapomnieć o Carol. Jednocześnie widzę ją wyraźnie, choć nie pamiętam bym czytał opis jej wyglądu. Potrafię odtworzyć jej "przygody" dokładnie a akcja toczyła się płynnie, zdaje się... Wspominam z czułością.
Później usłyszałem w radio wywiad z Tomaszem Bagińskim. Powiedział on, że z perspektywy czasu widzi wiele niedociągnięć w swojej animacji pt. "Katedra". Zrobiłby to teraz nieco inaczej i na pewno staranniej, dokładniej... Przyznał jednocześnie, że te niedociągnięcia nadają filmowi pewien charakter, że go wzbogacają.


Wszystko wykończone idealnie? (już samo słowo "wykończone").
Zostawcie trochę miejsca na wyobraźnię.
Hiperrealizm, no thank's.

czwartek, 2 stycznia 2025

sonaty Ysaye'a




dopiero w pięćdziesiątym drugim roku

zaprzyjaźniłem się z tym nieco otyłym i niezbyt sympatycznym Belgiem

jego mieniące się blaskiem wnętrze

obnażone

wypatroszone

nadtrawione

wystawione na warunki atmosferyczne

na widoki publiczne

wydaliło w odruchu obronnym

jak kałamarnica kałamarz

sonaty skrzypcowe

na skrzypce solo!

i zagrała muzyka pełna przestrzeni i ciszy

dobrze napowietrzona

niespieszna

niespieszna jak on

sprawiający wrażenie opanowanego

ogromnego mastodonta

który z niebywałą cierpliwością posklejał

te wszystkie rozbiegające się

niesforne dźwięki

elementy

jak główka zapałki

gąbka w kąpieli

ostrza skalpeli

tylko konieczne

precyzyjne cięcia

żyletki

pęcherzyki cięte

może to jest renowacja zużytej powierzchni

może usuwanie niepotrzebnych narośli czasu

usuwanie skamieniałości ducha

może regeneracja jakiejś kopuły

żeby

deszcz nie

a czas

tak

przecież wystarczy delikatny masaż lub powtórne łamanie kości

...

sonata numer pięć jest nieco durowa

hm

frywolna

jakby Eugeniuszowi ukazała się naga kostka lewej nogi baronowej Long

cały jego święty spokój szlag trafił

zaczął podrygiwać rytmicznie

wpadł w drżenie

wprawiając ten wielki organizm w jakiś rustykalny taniec

miażdżąca siła seksualnego podniecenia

tworzy dzieła wielkie lecz gwałtowne

na szczęscie wraca

do sonat molowych

przyleciał

cichą nocą się skrada

jakby delikatnie zamykał drzwi

otworzone przez pomyłkę

mamrocząc przeprosiny

ze świadomością że tego się już nie da od zobaczyć

patrzy

baronowa Long odsłuchuje

nie uchem

gdzieś w głębi siebie czuje każdy ruch smyczka

lubieżnie

delikatnym podrażnieniem

muśnięciem

raz słabszym a raz zbyt mocnym

jednak wie że musi więcej

częściej

żeby każdy dźwięk wnikał dokładnie tam gdzie jego miejsce

i był dla niej łaskaw...



rysa na szkle

lipstick on the glass

nerwy jak postronki

elastan 2%

gdy swędzi oko

widelcem po zębach

uporczywe łaskotanie

przyjemne

tuż przy granicy bólu

tuż za granicą rozkoszy

w nieograniczonej przestrzeni

o wszystkim co żywe

o wszystkim co jest

i było

i będzie

i być może

a bociany odleciały

przyleciały

odleciały

odleciały



...