tak naprawdę to jeszcze nie cierpiałem...
odkąd pamiętam towarzyszy mi jednak ból... egzystencjalny...a często fizyczny o różnym natężeniu...
zawsze byłem ciekawy jak można zmierzyć natężenie bólu - choć istnieje wiele skali mierzenia bólu... zmierzenie subiektywnego odczuwania cierpienia jest niestety niemożliwe...
pozostaje jedynie różnorakie uśmierzanie bólu i poszukiwanie jego sensu...
'Tylko jednego się obawiam: że nie okażę się godny swojego cierpienia". (F. Dostojewski)
jak pisze Frankl:
'skoro życie jako takie ma jakikolwiek sens, wówczas musi mieć go również cierpienie'... i śmierć jako składowe ludzkiej egzystencji...
...
...
...
...
wiem, że zwiększyłbym liczbę wiernych czytelników, trzymając się chronologii, dozując wprawnie środki stylistyczne i stopniując napięcie...
ale...
'Estetyczne satysfakcje odbiorcy coraz rzadziej motywują twórców'... informuje wikipedia...
a i przecież w tym pisaniu nie celebrytowanie jest priorytetem... (?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz