niedziela, 21 lutego 2016

obiad z języczkiem

powróciłem do dawnej pasji, do gotowania...
to bardzo dobry objaw terapeutyczny - tak sądzę...
po wstępnej diagnozie, w czerwcu ubiegłego roku, przestałem malować i gotować właśnie...
(...)

nowy sezon kulinarny rozpoczynają OZORKI - co jakiś czas zabieram się za przyrządzanie dań rzadkich (w sensie występowania ich w codziennym menu) i nieco kontrowersyjnych - w ramach eksperymentów czy też zmierzenia się z tematem...
przerabialiśmy już flaczki i inne podroby... mątwy czy inne gęsi...

smakosz ozorków się ubawi, ale jeśli ktoś nie umie trzymać języka w gębie... to jest wyzwanie!
tak więc postanowiłem zrobić fałszywą zupę żółwiową czyli ozorkową po staropolsku...
ale jak zwykle jedna z moich przywar
wzięła górę i zmarnowałem wywar,
dodając doń zmiksowane warzywa.... no szkoda mi było warzyw z wywaru wyrzucić...
teraz będę chyba musiał zupę wyrzucić,...
bo nie ma ona nic wspólnego z fałszywą (a tym bardziej z prawdziwą) zupą żółwiową...

do malowania nie powracam - w ogóle przestałem się sztuką interesować (?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz